Midilibre.fr
Tous les blogs | Alerter le modérateur| Envoyer à un ami | Créer un Blog

20/11/2011

RESULTATS U 11 ASSO 34

Aprés un bon mois de repos ,du à cette fameuse meteo les U 11 ont repris le chemin des stades,et surtout ce matin à 10 h 00 celui de Nissan.
Ils sont également repris leurs maladresses devant le but, surtout le 1er match contre Agde 2 où pas moins d'une vingtaine d'actions pour nous contre seulement 5 pour Agde avec un résultat de 4 à 2 pour Agde au final.
Le second match contre Colombiers était nettement à notre avantage en 1ere mi-temps, mais avec seulement un petit avantage de 2 à 1 à la pause. Mais avec la fatigue(2 match cumulés de 2 x 15 ) le jeu s'équilibre et même sur la fin du match Colombiers arrive à égaliser.
C'est donc une défaite et un match nul pour cette reprise.
A noter l'absence de Valras sur ce plateau, ainsi qu'un bon nombre de mes joueurs puisque nous étions que 8 sur un éffectif de 15. Certains etant excusés,d'autres pas..
Enfin le principal c'est que les présents se soient amusé en retrouvant le chemin des stades et bientot je l'espère celui des buts.
Félicitation tout de même pour leur prestation. Prochaine journée à Montagnac si la meteo nous le permet.

Christian Roumegas

19/07/2011

MONDIAL FEMININ: LES FRANCAISES LA TÊTE HAUTE !!! BRAVO POUR LEUR PARCOURS

Les Françaises doivent se contenter de la 4e place du Mondial allemand. Mais cela reste un très beau parcours, qui a fait la promotion du football féminin en France.

SUÈDE 2 -FRANCE 1 A Sinsheim, Rhein-Neckar Arena.

Mi-temps : 1-0.Spectateurs : 25 475.

Arbitre : K. Seitz (É-U).

Buts pour la Suède : Schelin (29e), Hammarström (81e).

But pour la France : Thomis (56e).

Exclusion pour la Suède : Oqvist (68e).

SUÈDE : Lindahl - Svensson, Larsson, Rohlin, Thunebro - Dahlkvist, Fischer (Sembrant, 73e), Forsberg (Hammarström, 62e), Sjogran - Schelin, Oqvist.

FRANCE :Sapowicz (Deville, 32e) - Franco (Pizzala, 84e), Georges, Renard, Bompastor - Bussaglia, Soubeyrand - Abily, Necib (Thomis, 32e), Thiney - Le Sommer.

L’équipe de France féminine a été battue 2-1 par la Suède hier à Sinsheim et doit donc se contenter de la quatrième place du Mondial allemand, au cours duquel elle aura néanmoins beaucoup grandi et décroché une qualification historique pour les JO de 2012 à Londres.

Le titre honorifique de meilleure nation européenne de ce Mondial revient donc à la Suède, qui aura su inscrire un deuxième but magnifique, signé Hammarström (81e), au moment où l'équipe jouait à 10 et où les Bleues, comme presque à chaque match, avaient pris le dessus.

Auparavant, les joueuses de Bruno Bini, le coach national, qui avait choisi de titulariser Corine Franco, Wendie Renard et Eugénie Le Sommer, n’avaient pas semblé dans un très grand jour et leur première période avait été parasitée par un déchet technique auquel elles n’avaient pas habitué. Les quatre Lyonnaises alignées en défense étaient en outre terriblement gênées par un poison qu’elles connaissent pourtant par cœur : Lotta Schelin, la talentueuse avant-centre de l’OL et de la Suède. Très logiquement, c’est elle qui ouvrait le score après un appel à la limite du hors-jeu (29e).

La gardienne Bérangère Sapowicz se blessait sur l’action et terminait sur une civière et en larmes ce Mondial qui n’aura vraiment pas été le sien. Pour couronner cette 29e minute maudite, Louisa Necib, également blessée, devait elle aussi sortir et laisser sa place à Elodie Thomis. Cette dernière égalisait en début de 2e mi-temps d’un tir au ras du poteau, concrétisant la bonne période française.

Oqvist expulsée pour des coups de pied sur Bompastor, le destin semblait pencher en faveur des Bleues. Mais la partie basculait finalement en faveur des Scandinaves sur un corner mal renvoyé et ponctué par une frappe en pleine lucarne d’Hammarström.

10/06/2011

POLOGNE 0 - FRANCE 1 / POLSKA 0 - FRANCJA 1

 

Polska - Francja 0-1 w meczu towarzyskim

 

Po samobójczym golu Tomasza Jodłowca Polska przegrała w Warszawie towarzyskie spotkanie z Francją 0-1. Zwłaszcza w II połowie Orły Smudy zaprezentowały fragmenty dobrej gry stwarzając kilka sytuacji strzeleckich.

 

Trener Laurent Blanc przebudował reprezentację Francji i natchnął ją nowym, bojowym duchem. Przeciwko Polsce nie wystawił najsilniejszego składu, jednak na murawę posłał optymalną obronę.

W odróżnieniu od niedzielnego meczu z Argentyną, "Biało-czerwoni" zaczęli ostrożniej, bez ryzykownego wysokiego pressingu. Mimo tego szybko stracili gola w niezwykle pechowych okolicznościach. Charles N'zogbia oddał lekki strzał zza pola karnego, który pewnie ze spokojem obroniłby Wojciech Szczęsny, gdyby nie to, że niechcący zmylił go uderzając futbolówkę głową Tomasz Jodłowiec.

Wykład o wyższości piłki francuskiej nad naszą dał Patrice Evra, który urządził sobie slalom między naszymi piłkarzami, co o mały włos nie dało "Trójkolorowym" gola na 0-2. Ale my też potrafiliśmy trochę namieszać pod bramką rywala. Jakub Błaszczykowski pięknym zwodem podeszwą przedarł się w pole karne (29. min), lecz po jego podaniu zablokowany został i Rafał Murawski i próbujący coś wskórać Robert Lewandowski.

W I połowie przeważali jednak Francuzi. Ich przewaga fizyczna, techniczna i taktyczna powodowała, że nasi nie mogli się przebić przez drugą linię, więc nie było szans na wywarcie presji, zamknięcie rywala. Pojedyncze przebłyski Kuby Błaszczykowskiego, czy wejścia bokami Piszczka i Wawrzyniaka, to za mało na tak silnego rywala. Na szpicy nie istniał Robert Lewandowski. Dla piłkarza, który na razie nie może wygryźć ze składu Borussii Lucasa Barriosa na razie jest zadaniem ponad siły rywalizacja z tuzami światowej piłki, jakimi są defensorzy Francji.

Fakty są takie, że Eric Abidal i Patrice Evra grali niedawno w finale Ligi Mistrzów, który nasi piłkarze jeszcze długo oglądać będą tylko w telewizji.

"Lewy" grał w kratkę z przewagą przegranych pojedynków. Raz w starciu z roślejszym Bacary Sagną udało mu się wywalczyć rzut rożny, lecz stałe fragmenty w tym meczu były domeną roślejszych gości.

Na upał tym razem nikt nie miał prawa narzekać. W Warszawie się ochłodziło do 19 stopni, a tuż przed meczem pojawiła się mżawka, która uczyniła murawę szybką. Najważniejsze, że Orłów wspierało ponad 20 tysięcy gardeł!

Około 70. minuty Orły Franza osiągnęły przewagę. Bez kompleksów przedarł się Adrian Mierzejewski, którego w walce o piłkę kopnął w głowę Evra i z wolnego próbował zaskoczyć Cedrica Carasso Obraniak (obrońcy zablokowali strzał), później błysnął Kuba z Piszczkiem,

Mieliśmy wreszcie szybki i zacięty mecz, cios za cios. Wojciech Szczęsny uratował nas wygrywając pojedynek z Hoarau, a "Les Bleus" ratował z opałów Evra (wybił piłkę zmierzającą do pustej bramki po strzale głową Lewandowskiego, do którego podał Błaszczykowski) i Carrasso (obronił mocne uderzenie Lewandowskiego).

Orły atakowały jak mogły, ale na uznanie kibiców zapracował sobie Szczęsny, choćby broniąc główkę Adila Ramiego po podaniu z rzutu wolnego.

Franciszek Smuda

trochę za długo czekał ze zmianami, ale taki ma już zwyczaj, że nie chce mieszać w wyjściowej "jedenastce". Szkoda zwłaszcza tego, że nie dał okazji do gry przez przynajmniej pół godziny Pawłowi Brożkowi, który tworzy groźny duet z Błaszczykowskim.

Rok temu zostaliśmy rozgromieni przez Hiszpanię 0-6. Tym razem blamażu nie było, apetyty kibiców są jednak rozbudzone. Po końcowym gwizdku rozległy się gwizdy, dopiero spiker skutecznie zaapelował do fanów o brawa, po których pojawiło się nawet nieśmiałe: "Dziękujemy!".

Po meczu powiedzieli:

trener reprezentacji Polski Franciszek Smuda: "Przeciwnik zmusił nas do wielkiego wysiłku. Rywal był najwyższej klasy, tylko od takich można się uczyć. Mój zespół jednak nie przestraszył się, podjął walkę. Na wyciąganie wniosków jeszcze za wcześnie, muszę wszystko przemyśleć, zastanowić się. Taktyka, nad którą pracujemy od półtora roku, wygląda nieźle, ale chciałbym jeszcze lepszej gry. Szczególnie w ataku, bo lepiej wyglądamy po stracie piłki niż gdy ją posiadamy. Ciągle zdarza się sporo prostych błędów, łatwych strat. Zmian nie było dużo, bo staram się, by piłkarze, na których najbardziej liczę, grali długo, by doskonalili to, co ćwiczymy na treningach. Taki mecz, jak dziś Mierzejewskiemu i innym piłkarzom z polskiej ekstraklasy daje więcej niż 13 spotkań ligowych".

trener reprezentacji Francji Laurent Blanc: "To był pożyteczny sprawdzian dla obu zespołów. Cieszę się, że zagraliśmy na nowoczesnym stadionie, przy pełnych trybunach. Tym meczem zakończyliśmy serial trzech spotkań, z których najważniejsze było to eliminacyjne w Mińsku z Białorusią. Od początku gry chcieliśmy przejąć inicjatywę, narzucić własne warunki. Jestem zadowolony, mimo że to już ostatni występ w sezonie i piłkarze mogli być zmęczeni. Mecz dostarczył mi sporo ciekawych wniosków i przemyśleń. Polskiej drużyny nie chcę oceniać, bo nie jestem od tego".